*Mia*
Dzień jak co dzień. Pobudka wczesnym rankiem. Szybki prysznic i na stołówkę w konieczności zjedzenia czegokolwiek. Ale zaraz , coś tu nie gra.. Jest 9 , stołówka o tej porze jest już otwarta. Nie rozumiem.
poszłam do moich przyjaciół. ich także nie było. przeszukałam inne pokoje i nikogo nie było. Zeszłam do ogrodu. Kiedy wyszłam przez wielkie drzwi na świeże letnie powietrze wszyscy wyskoczyli i krzyknęli "niespodzianka". No przecież! Dziś są moje urodziny. To było bardzo miłe z ich strony. Nagle zaczęłam słyszeć jakieś głosy.
- wszyscy cie zostawią..
- nikt cie tutaj nie chce ..
- jesteś intruzem..
Upadłam gwałtownie na kolana łapiąc się za głowę.
- Przestańcie!!! - krzyknęłam
Podszedł do mnie opiekun placówki.
- Mia , musisz przejąc nad nimi kontrolę, nie pozwól by zawładnęły tobą. - powtarzał mi to za każdym razem kiedy słyszałam te dziwne głosy. Ustały, a ja otworzyłam zaciśnięte oczy. Rozpłakałam się.- Tak bardzo chcę się tego pozbyć , nie wytrzymam już tego.. - płakałam coraz bardziej .
wtem wszyscy podeszli do mnie i zrobili ogromnego misia. Poczułam w sobie dziwne ciepło. Nagle pod budynek przyjechał duży czarny van. wysiadło z niego dwóch ubranych na czarno facetów. otworzyli drzwi i wyciągnęli z auta bardzo chudą dziewczynę. Anorektyczka - stwierdziłam. Nie myliłam się. podszedł do mnie Bobby - dyrektor.
- Mia poznaj swoją nową współlokatorkę.
Tak byłam sama w pokoju. nie przejęłam się tym za bardzo , byłam pozytywnie nastawiona do ludzi ale bałam się ich trochę. na tym świecie żyje tyle fałszywych osób , nie raz przez nich płakałam czy.. cięłam się.
Tak, nie daje już rady. jestem za słaba.
W pewnym momencie upadłam na ziemię. Nie wiedziałam co się dzieje. Obudziłam się u pielęgniarki. Zakładała mi kroplówkę. Nagle moją głowę przeszedł ogromny ból. Przeszywający ból. Promieniował od mózgu do płuc. Złapałam się za głowę i zaczęłam krzyczeć. Miałam drgawki i krótkie napady agresji. Maddie - pielęgniarka wzięła przeogromną strzykawkę. Obok niej stał Bobby. Bob przygwoździł mnie do łóżka. Wymienili z Maddie spojrzenia i złowieszcze uśmieszki po czym pielęgniarka z całej siły wbiła mi wielką igłę w rękę , robiąc po kolei dziury, z których sączyła się krew. Bardzo bolało. Krzyczałam. Nagle.. obudziłam się.
- Dźgnęłaś mnie. - powiedziałam z nienacka kiedy Maddie zakładała mi wenflon*.
- To był tylko sen skarbie. - odpowiedziała mi.
- Z ręki leci mi krew - mówiłam cała zdyszana i spocona.
- Nic nie masz, to tylko sen.
*Maddie*
Spojrzałam na jej rękę, rzeczywiście z jej chudej rączki sączyła się krew. Kropelka po kropelce.
Popatrzyłam zmieszana na ścianę , potem na Mię. Uśmiechnęłam się do niej.
__________________________________
Pierwszy rozdział :3
Le Premier Chapitre* - "Rozdział Pierwszy" w jęz. francuskim:)
Wenflon* - plastikowa rurka umieszczana tymczasowo w żyle, wraz z zewnętrzną częścią pozwalającą na przyłączenie strzykawki lub kroplówki:)
Wenflon* - plastikowa rurka umieszczana tymczasowo w żyle, wraz z zewnętrzną częścią pozwalającą na przyłączenie strzykawki lub kroplówki:)
MIŁEGO CZYTANIA:*
To opowiadanie jest inne niż wszystkie i podoba mi się :) czekam na nn :)
OdpowiedzUsuń